niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 25.

Zasnęłam i obudziłam się następnego dnia . Na krześle siedział jakiś mężczyzna a obok łóżka stał Zayn. Otworzyłam oczy i jeszcze bardziej rozejrzałam się po pokoju nikogo więcej w nim nie było.
-Cześć córuniu –odparł mężczyzna. Jaka córuniu czyżby ten mężczyzna był moim ojcem ? jego też nie pamiętam . Czy jest coś co pamiętam chyba nie .
-Hej Gosiu –powiedział Zayn i się do mnie uśmiechnął
-Hej –powiedziałam po ciuchu.
-Mnie też nie pamiętasz ? –spytał mężczyzna ja nic nie odpowiedziałam . Wiedziałam że gdy odpowiem że nie to mogę zranić ponoć swojego ojca.
-Odpuść jej co –odparł Zayn
-Ale gdyby nie ty to by mnie i wszystko pamiętała –wydarł się mężczyzna. Jego krzyk był jakoś tak strasznie głośny, głowa strasznie zaczęła mnie boleć i jakieś dziwne rzeczy czułam . jakby wszystko momentalnie zaczęło mi się przypominać..
-Wyjdźcie stąd –powiedziałaś
-Kochanie coś się stało ?-spytał Zayn
-Wyjdźcie stąd a ty szczególnie !
-Czemu ? co się stało ?
-Idź sobie do swojej dziewczyny … a ty zajmij się sobą bo tylko to potrafisz . Wyjdźcie stąd bo zawołam lekarza –powiedziałam
-Ja się nigdzie stąd nie ruszam –odparł Zayn
-Ja też nie –oznajmił mój tata więc zostało mi tylko nacisnąć przycisk by ktoś przyszedł .  po chwili przyszedł lekarz .
-Coś się stało źle się pani czuje ? –spytał
-Nie wiem chyba wszystko w porządku mam taka sprawę może pan wyrzucić mojego ojca i Zayna ?
-Dlaczego coś się stało ?
-Nie chce ich widzieć proszę .
-Dobrze proszę aby panowie opuścili ten pokój –powiedział. Oni zrobili to z niechęcią .
-Dziękuję panu bardzo –powiedziałam
-Nie ma za co ? coś się stało ? czy oni coś zrobili ?
-Zrobili wystarczająco dużo prze wypadkiem , a gdy ojciec wydarł się na Zayna to wszystko mi się przypomniało . Wiem już wszystko i żałuje że się wybudziłam –oznajmiłam
-Na pewno nie chcesz z nimi o tym wszystkim porozmawiać?
-Na pewno może mnie pan teraz zostawić sama ? chce to wszystko przemyśleć , odpocząć
-Tak –odparł po czym wyszedł z pokoju natomiast ja zostałam sama. Myślałam o tym wszystkim wiedziałam dobrze dlaczego wpadłam pod ten samochód co wydarzyło się tego dnia. Rozpłakałam się jak małe dziecko. Wiedziałam jakim uczuciem darzyłam wcześniej Zayna ale teraz po tym całym wypadu nie wiem co będzie z nami . Czy nadal go kocham i chcę z nim być nie wiem nic . Kompletnie chciałabym wymazać cały ten dzień z pamięci . Spotkanie tej dziewczyny w Zayna domu tego wypadku ale  wiedziałam ze się nie da.
-Możemy ? –usłyszałam głos po czym zobaczyłam  Liama z Harrym  
-Tak wchodźcie –powiedziałam
-Bywało lepiej a co tam u was? Jak tam Weronika i Asia ?
-A dobrze widzę że pamięć ci wraca –odparł Harry
-Pamiętam już wszystko –powiedziałam i posmutniałam
-No to wspaniale , dlaczego smutasz ? –spytał Liam
-tak jakoś … wiem dlaczego potracił mnie ten samochód. –powiedziałam
-Dlaczego ?
-Nie ważne .
-Twój chłopak pyta się czy może wejść do ciebie –spytał Harry który chyba właśnie dostał od niego wiadomość
-Nie może nie chce go widzieć –odparłaś
-uuu co się stało ? –spytał Liam
-nie chce o tym rozmawiać
Chłopcy siedzieli ze mną do ok 20 potem mówiąc delikatnie wyrzuciłam ich pod pretekstem ze chce iść spać. Oni poszli a ja w szafce znalazłam mój telefon . Działał tylko szybkę miał pękniętą na dwie części chyba.  Weszłam w galerię mojego telefon i oglądałam zdjęcia. Było tam mnóstwo moich i Zayna zdjęć. Rozpłakałam się jak małe dziecko oglądając je . Wiedziałam że to co było między nami kiedyś to już nie wróci. Nie będzie tak jak dawniej . oglądając zdjęcia zasnęłam.




Siemka. :D 
W końcu dodaje rozdział. 
Jest krótki i troche mało akcji , ale w następnym rozdziale postaram się poprawić. 
Liczę na wasze komenatarze ;) 

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Rozdział 24.


*Tydzień później. *
Wszyscy stracili już nadzieje że Gosia wyjdzie z tego. Ja nadal wierzyłem. Wierzyłem że się obudzi i będzie tak jak dawniej.  Codziennie chodziłem do niej. Przebywałem z nią tyle czasu ile mogłem. Nie dawałem sobie  z tym wszystkim rady.  Nie mogłem pogodzić bycia w One Direction a bycia zwykłym chłopakiem. Gdy tylko pojawiałem się w szpitalu nowe osoby zaczepiały mnie prosiły o autografy i zdjęcia a ja tylko chciałem przyjść i zobaczyć moją księżniczkę.
Tego dnia poszedłem do niej ok 14 wcześniej nie mogłem ze względu na wywiady. Wszedłem do szpitala następnie na pierwsze piętro gdzie leżała Gonia. Już szedłem w stronę pokoju Gosi ale zatrzymał mnie jeszcze jej lekarz.
-Panie Malik niech pan zaczeka –oznajmił, tak jak chciał tak zrobiłem. Już po chwili lekarz był obok mnie.
-możemy porozmawiać ? –spytał
-Tak oczywiście –oznajmiłem
-więc pana dziewczyna… -zaczął ale nie dokończył bo ktoś go tam wołał
-Może pan łaskawie dokończy –wydarłem się na niego może dlatego że trochę się przestraszyłem.
-Ona się wybudziła .. ale ma problemy z pamięcią –oznajmił
-To wspaniale że się wybudziła, ale jak to ma problemy z pamięcią ? –spytałem
-Nie pamięta dużo rzeczy . ale może pan do niej wejść i ją zobaczyć –oznajmił po czym lekarz sobie poszedł. Ja jeszcze chwilę stałem jak wryty. Bałem się że jak wejdę do niej to nie pozna we mnie swojego chłopaka tylko zupełnie obcego chłopaka.
Wziąłem głęboki oddech i wszedłem do środka.  Na łóżku patrząca w okno leżała Gosia. Powoli podszedłem do niej nie wiedziałem co mam powiedzieć co mam zrobić.
-Hej –powiedziałem podchodząc bliżej łóżka , Gosia odwróciła głowę i spojrzała na mnie
-Cześć, czy my się znamy ? –spytała patrząc na mnie. Zmierzyła mnie już chyba całego ale do tej pory mnie nie poznała.
-Tak znamy się Gosiu, ja jestem…. Ja jestem twoim chłopakiem co najmniej byłem niby przed tym twoim wypadkiem –oznajmiłem
-Ty byłeś moim chłopakiem ? jak to ty?
-A co w tym takiego dziwnego co ? –spytałem siadając koło niej na krześle .
-To że ty wydajesz mi się z skądś znajomy jak by tak z jakiegoś zespołu …
-Tak ja śpiewam w One Direction a twój tata jest naszym menagerem nie pamiętasz?
-Nie przepraszam cię ale nie pamiętam .
-Nic nie szkodzi, kochanie przypomnisz sobie na pewno wszystko z czasem . –oznajmiłem
-Mam nadzieję a ty masz na imię  Zayn tak ? dobrze pamiętam
-Tak słońce, jak masz jakieś pytania to pytaj chętnie ci odpowiem .
-opowiedz mi  wszystko co było przed wypadkiem proszę.
Tak jak Gosia chciała tak zrobiłem. Zacząłem jej opowiadać o wszystkim.  Podczas opowieści o tym co już było przyszli chłopcy. Gosia poznała ich tylko jako chłopaków z 1D oraz z tego co jej opowiedziałem.
-Gosiu a jak się czujesz? –spytał Niall który znów jadł kanapkę .
-Dobrze –odpowiedziała.  
Chłopaki siedzieli z nami do 20 potem sami zmyli się do domu. Natomiast ja jeszcze zostałem z Gośką. Siedziałem na jej łóżku bo jak byli chłopacy to nie było miejsca gdzie by tu  było można usiąść.
-Fajnych masz przyjaciół –oznajmiła
-Ale to też są twoi przyjaciele .
-Zayn przepraszam, przepraszam ze nic nie pamiętam –oznajmiła i się rozpłakała
-Nie płacz kochanie , wszystko będzie dobrze zobaczysz. – powiedziałem i ją mocno przytuliłem i otarłem łzy.
-Dziękuje że jesteś –szepnęła
-Nie masz za co dziękować zawsze będę przy tobie bo cię kocham –powiedziałem. Po chwili przyszła pielęgniarka i wyrzuciła mnie z pokoju Gosi więc pożegnałem się z nią i obiecałem że przyjdę jutro. Po czym wyszedłem z jej pokoju następnie ze szpitala i ruszyłem w stronę domu.
*oczami Gosi *
Gdy Zayn sobie poszedł ja zostałam sama. Leżałam i za wszelką cenę chciałam sobie przypomnieć cokolwiek z mojego życia, ale nic. Popłakałam się tak bardzo chciałabym by było tak jak dawniej przecież chce być szczęśliwa. Chce wiedzieć co było przed tym cholernym wypadkiem. Nie wiem czemu ale wciąż nie mogę uwierzyć że Zayn jest moim chłopakiem .  przecież jak to możliwe jest ? odpowie mi ktoś na to pytanie ?




Dosc dlugo oczekiwany ale jest ;) 
Piszcie jak wam sie podoba = )

sobota, 23 listopada 2013

Rozdział 23.

Mijały dnie, tygodnie a Gosia nadal się nie wybudziła.  Nie wiedziałem co mam ze sobą począć. Gdybym wiedział już wcześniej przedstawił bym jej moją siostrę by nie było takich akcji jak ta. Jednak pomyślałem o tym za późno.  Tata Gosi cały czas oskarża mnie o to co się wydarzyło ma trochę racji no ale czy on nie widzi że nie tylko on cierpi.  Musieliśmy wrócić do pracy na szczęście na razie mamy same koncerty i występy w Londynie lub w jego okolicach.
Siedziałem na wywiadzie na żywo kiedy zaczął dzwonić mój telefon miałem go wyciszonego ale czułem wibracje. Dyskretnie sprawdziłem na wyświetlacz dzwonili ze szpitala. Nie wiedziałem co mam zrobić wiedziałem jedno ze muszę jakoś to odebrać.
-Przepraszam  mogę wyjść na chwilę ? –spytałem
-Tak a coś się stało ? –spytała dziennikarka
-Nie … chyba nie…. Znaczy muszę do toalety –powiedziałem
-No dobrze skoro musisz to idź
Pozwoliła mi wiec jak najszybciej wyszedłem z studia gdzie był ten wywiad zamknąłem się w łazience i odebrałem nadal dzwoniący telefon.
-Słucham ?
-Czy pan Malik ? ja dzwonię ze szpitala
-Tak to ja ? Czy coś z Gosia ?
-Niestety tak….  Pańska dziewczyna dzisiaj o mało nie umarła jej stan jest niestabilny może w każdej chwili umrzeć –oznajmił
-Co to nie może być prawda…. –powiedziałem ze łzami w oczach
-Niestety tak … przyjedzie pan być może zobaczyć ja ostatni raz ? –spytał
-Tak za chwilę przyjadę –powiedziałem po czym lekarz zakończył rozmowę .. spłynęły mi łzy po policzkach … nie chciałem by to cię zakończyło. Nie chciałem jej stracić ona jest wszystkim.
Po chwili wróciłem do studia. Wiedziałem że muszę jechać do Gosi… miałem to gdzieś czy teraz fanki mnie teraz przez to znienawidzą czy nie ale musiałem przerwać ten wywiad.
-Przepraszam ale ja muszę wyjść …  chyba znacie moją dziewczynę Gosię… ona od miesiąca jest w szpitalu i teraz najprawdopodobniej umiera… przepraszam ale ja muszę do niej jechać.  –powiedziałem po czym nie czekając na żadną odpowiedź wyszedłem ze studia.  Stała akurat wola taksówka więc w nią w siadłem a taksówkarz od razu odjechał..
Po 15 byłem na miejscu jak najszybciej wszedłem do szpitala i pobiegłem na pierwsze piętro gdzie leżała Gosia.  Od razu zobaczyłem lekarza który opiekował się dotychczas Gosią..
-Panie doktorze co z nią ? –spytałem
-Jej stan zdrowia się nadal nie polepszył.. jeśli chcesz możesz do niej wejść –oznajmił już starszy mężczyzna.  Nie odpowiedziałem mu na to pytanie przecież to wiadomo że chce ją zobaczyć. Od razu poszedłem do jej pokoju. Leżała tam  w bezruchu wyglądała jeszcze słabiej niż zawsze. Gdy ją tylko zobaczyłem od razu rozpłakałem się jak małe dziecko. Powoli do niej podszedłem i chwyciłem ją za jej dość zimną rękę.
-Kochanie, kocham cię proszę nie odchodź … nie zostawiaj mnie samego jesteś dla mnie wszystkim słyszysz … wszystkim –powiedziałem i jeszcze bardziej się rozpłakałem. Po chwili przyszła pielęgniarka i kazała na chwilę wyjść z jej pokoju. Wstałem z krzesła pocałowałem Gosię w czoło po czym wyszedłem.
*oczami Liama*
Po zakończonym wywiadzie pojechaliśmy prosto do szpitala do Zayna. Wiedzieliśmy ze jest z  nim nie najlepiej a  będzie jeszcze gorzej jeśli  ona umrze nie chcemy tego. Ani ze względu na Zayna ale i też z tego  że strasznie ją polubiliśmy i jest dla nas jak rodzina.
Po 15 min jazdy byliśmy w szpitalu na krześle przed pokojem Gosi siedział Zayn. Miał on ręce na twarzy i chyba płakał.
-Stary co się stało ? –spytałem
-nic ja po prostu już nie wyrabiam … to wszystko mnie przeraża –powiedział
-A co z Gosią .. ?
-Bez zmian –oznajmiłem
Po chwili z pokoju wyszedł lekarz i pielęgniarka i kazała nam podwójnie do niej wejść. Zayn siedział przy niej cały czas a my tylko się wymienialiśmy.

Ok 22 zmyliśmy się do domu natomiast Zayn nadal przy niej został. Nie chciał jej ani na chwilę zostawić samej.




Siemka . 
No i jest kótki bo krótki ale jest ;) 
Jak się wam podoba ? 
Jak myślicie Gosia wyjdzie z tego ? czy może umrze ?

poniedziałek, 11 listopada 2013

Rozdział 22.

2 tygodnie później.
Przez te dwa tygodnie chłopcy mieli masę roboty. To koncerty, wywiady, sesje zdjęciowe. Po prostu wszystko ich zaczęło już przerastać. Na szczęście dostali teraz dwa tygodnie wolnego. Każdy z nich miał już zaplanowane co będą robić przez te dwa tygodnie. A mianowicie Liam miał z Weroniką jechać na tydzień do LA a w drugim tygodniu mieli jechać do Polski.  Lou chce wziąć Elkę na dwa tygodnie do Paryża. Niall leci do rodziny do Irlandii. Harry razem z Asią jadą do Nowego Jorku . Natomiast Zayn sama nie wiem.
Nadszedł dzień wyjazdu wszystkich. Pokłóciłam się z Zaynem dwa dni temu tak naprawdę o byle gówno. Lecz Malik się do mnie nie odzywał. Było mi  strasznie przykro. Zostałam w Londynie a mój tata pojechał do Polski. Gdybym wiedziała że to wszystko się tak potoczy to pojechała bym z tata.
Miałam tego wszystkiego dość i postanowiłam pójść pogadać o tym wszystkim z Malikiem. Ubrałam buty i kurtkę i wyszłam z domu i ruszyłam w stronę domu mulata.
Po 15 min byłam na miejscu. Miałam klucze od domu Malika ale po tej kłótni postanowiłam zadzwonić dzwonkiem żeby to on mi otworzył drzwi.
Po chwili drzwi otwarła mi jakaś dziewczyna. O.O co to ma znaczyć pomyślałam sobie.  Gdy ją zobaczyłam w moich oczach pojawiły się łzy. Zobaczyłam też uśmiechniętego Zayna który szedł w moją stronę. Bez słowa uciekałam słyszałam za sobą głosy typu poczekaj, Gośka czekaj to nie tak ..  nie zauważyłam nadjeżdżającego samochodu upadłam i po chwili straciłam przytomność.
*oczami Weroniki*
Byliśmy już na miejscu. Rozpakowaliśmy się nie mieliśmy siły już chodzić po mieście więc razem z Liamem poszliśmy na basen który był w hotelu. Było gorąco więc położyłam się w stroju kąpielowym na leżaku i się opalałam. Uwielbiałam to natomiast Liam poszedł trochę popływać w basenie. Chciał mnie zabrać lecz jak nie chciałam. Wolałam wygrzać się na słoneczku.  Po 30 min leżenia na brzuchu poczułam że ktoś zasłonił mi słoneczko i zaczął całować delikatnie moje plecki.
-Liam ogarnij się cały mokry jesteś –powiedziałam odwracając się na plecy
-Nom jestem, nie mów że ci się nie podobało
-Może podobało może nie ale zasłoniłeś mi słońce a ja chce się opalać
-Jezzuuu no przepraszam –powiedział i poszedł na leżak obok. Potem siedzieliśmy tak w  ciszy Liaś się chyba na mnie obraził. Ale no nie miał o co się obrażać.  Nie mogłam wysiedzieć w tej ciszy więc postanowiłam wejść do basenu. Po kilku długościach basenu przyszedł Liam.
-Ty się na mnie fochnęłaś –spytał przytulając mnie od tyłu
-Nie chyba raczej ty
-nie –powiedział po czym zaczął delikatnie całować moją szyję.
*oczami Zayna*
 Biegłem za Gosia długo to nie trwało a zobaczyłem ją na ulicy. Leżącą i całą zakrwawioną. Od razu podbiegłem do niej by sprawdzić czy żyje  i co z nią w ogóle.
W oczach miałem łzy. Oddychała ale była nieprzytomna. Od razu wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem na pogotowie.  Karetka przyjechała po niecałych 5 min. Bez żadnego ale wzięli Gosię do szpitala natomiast ja jak chciałem miałem dojechać we własnym zakresie. Podali mi adres szpitala do którego ja wywożą po czym pojechali. Ja wróciłem cały zapłakany do domu.
-Co się stało –spytała od razu moja siostra
-Nic jadę do szpitala
-Po co? Co się stało ?
-Ta dziewczyna co tutaj była to moja dziewczyna, samochód ja potrącił i jest w szpitalu idę –powiedziałem po czym wziąłem kluczyki od samochodu. Od razu wsiadłem do niego i pojechałem. Nie przejmowałem się w tej chwili ze nie mam prawa jazdy. 
*Oczami Weroniki*
Wróciliśmy już do pokoju każde z nas się już ogarnęło i mieliśmy iść na kolację do jakieś restauracji. Już mieliśmy wychodzić gdy zadzwonił mój telefon. Odebrałam bo dzwoniła Asia.
-No co tam –usłyszałam od razu
-A spoczko właśnie idziemy na kolacje a tam ?
-My właśnie wróciliśmy z miasta. Ale dobra nie przeszkadzam idźcie się dzieci najeść –oznajmiła
-heh no ok –powiedziałam
-No to pa –powiedziała i się rozłączyła od razu odłożyłam telefon na szafkę ponieważ nie chciałam brać go ze sobą i wyszliśmy z pokoju . Liam chwycił mnie za rękę i wyszliśmy z hotelu szliśmy w stronę restauracji.
Po chwili byliśmy już na miejscu zajęliśmy miejsce przy stoliku który Liam już wcześniej zamówił. Przejrzeliśmy całą kartę dań. Zamówiliśmy coś do zjedzenia.  Gdy kelner sobie poszedł rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Zapowiadał się naprawdę miły wieczór.
*oczami Malika*
Dojechałem do szpitala. Od razu poszedłem na najbliższy oddział czyli na odział ratunkowy. Spytałem o Gosię. Pielęgniarka oznajmiła mi że Gosia jest na oddziale intensywnej terapii i mogą tam wchodzić tylko osoby najbliższe. Jak że uważałem się za bliską osobę dla Gosi poszedłem tam. Pierwsze co zrobiłem to znalazłem pierwszego lepszego lekarza tam.
-Przepraszam ja jestem chłopakiem Małgorzaty Higgins. Chciałbym się dowiedzieć co z nią.
-A więc może zapraszam do mojego gabinetu nie będziemy tak rozmawiać na korytarzu –oznajmił
Tak jak pan doktor chciał tak było. Poszliśmy do jego gabinetu. On od razu siadł za biurkiem i otworzył jakąś kartotekę natomiast mi kazał zająć miejsce po przeciwnej stronie biurka. Jak chciał tak zrobiłem
-A więc z panią Małgorzatą nie jest najlepiej. Jej stan zdrowia jest krytyczny. Ma złamaną rękę oraz ma ciężkie obrażenia głowy. Dzisiejsza noc będzie decydująca. –oznajmił
-czyli co ona może tak po prostu umrzeć ? –spytałem ze łzami  w oczach
-Tak –oznajmił tak po prostu.
-A mogę ją chociaż zobaczyć –spytałem
-oczywiście, ale ostrzegam pana jest nie przytomna i nie wygląda najlepiej
Po tych słowach wyszliśmy z jego gabinetu i oddaliśmy się do Sali gdzie leżała Gosia. Zobaczyłem ja przypiętą do tych wszystkich aparatur. Była taka bezbronna. Rozpłakałem się na dobre podszedłem do jej łóżka usiadłem na krześle obok i chwyciłem ją za rękę po czym powiedziałem : „ Kochanie jesteś dla mnie wszystkim proszę cię obudź się, kocham cię i zawsze będę przy tobie” mówiąc to płakałem jeszcze bardziej. Siedziałem jeszcze trochę po czym pielęgniarka wyrzuciłam mnie z pokoju. Usiadłem na korytarzu i siedziałem tak cały w nerwach. Chodź te krzesło było strasznie niewygodne zasnąłem.



Siemanko :D 
No i jest rozdział :) 
Tym razem szybciej niż ostantnio :) 
Podoba się  ? 
Proszę o waszę komentarze .. 

sobota, 2 listopada 2013

Rozdział 21



Obudziłam się ok 9.30 Malik już nie spał tylko się przyglądał i uśmiechał.
-Hej –powiedział i delikatnie pocałował mnie w usta.
-Hej –odparłam i jeszcze bardziej się w  niego wtuliłam.
-Wyspałaś się księżniczko ?
-Z tobą zawsze –powiedziałam i pocałowałam Zayna w policzek. 
Po chwili jednak wstałam wzięłam ten zestaw : http://idolo.pl/i/galeria/139/6/s2_159883.jpg i poszłam do łazienki. Tam wzięłam krótki prysznic, umyłam zęby, ubrałam się, umalowałam po czym wyszłam z łazienki. Poczułam w kuchni ładny zapach dochodzący z kuchni więc tam się udałam.
-Co tak ładnie pachnie ? –spytałam wchodząc
-Śniadanie –oznajmił Mulat. Były to naleśniki w całej kuchni tak nimi pachniało że aż ślinka ciekła
-Mmmm naleśniki <3 –powiedziałam i zasiadłam do stołu. Po chwili zaczęliśmy jeść to cudne śniadanie zrobione przez Malika. Było naprawdę dobre.
-Jak będziesz mnie tak karmił to będę jeszcze grubsza niż jestem –oznajmiłam
-Oj… mnie się podobasz taka jak jesteś i nawet jak będziesz grubsza też mi się będziesz podobać –oznajmił i ślicznie się uśmiechnął. Kochałam ten jego uśmiech był taki szczery.
-Się okaże –powiedziałam i podeszłam do Zayna i przytuliłam się do niego. Przerwał nam nasze tulenie telefon Zayna. Chłopak poszedł do salonu po telefon natomiast ja wzięłam się za sprzątanie po tym dobrym śniadaniu.
-Wróciłem –szepnął Zayn przytulając mnie od tyłu gdy chowałam mąkę i cukier do szafki
-To dobrze –powiedziałam odwracając się do niego i całując go delikatnie w policzek
-Dzwonił twój tata żeby mi przypomnieć że dzisiaj jest jakiś bankiet organizowany przez jakieś stowarzyszenie i razem z chłopakami mam na niego iść. –oznajmił
-Aha –powiedziałam i się uśmiechnęłam
-Ale pójdziesz ze mną prawda ?
-Zayn… nie możesz iść sam wiesz że nie przepadam za tymi bankietami i tym wszystkim
-Wiem kochanie ale sam nie chce tam iść. Zastanów się –powiedział i delikatnie mnie pocałował.

Teraz siedzimy sobie w salonie, oglądając telewizje się tulimy. Cały czas zastanawiam się czy iść z nim na ten bankiet.  Stwierdziłam że jeśli mu tak bardzo zależy to pójdę z nim na ten bankiet.
-Kochanie jak tak bardzo chcesz to mogę iść z tobą na ten bankiet –oznajmiłam
-Naprawdę ? Bardzo chcę .. Dziękuje –szepnął i delikatnie pocałował mnie w usta.
Po krótkim siedzeniu stwierdziłam ze muszę iść do swojego domu i się szykować. Pożegnałam się z Zaynem i poszłam do siebie. Tam od razu poszłam się wykąpać. Po czym nabalsamowałam się, wysuszyłam włosy. Poszłam do swojego pokoju stanęłam nad szafą i zaczęłam się zastanawiać co założyć po długim zastanowieniu z szafy wyciągnęłam to : http://img.szafa.pl/ubrania/1/009137785/1329310227/stylizacja-z-malinowa-sukienka.jpg + czarną skurzaną kurtkę. Gdy to wszystko założyłam po czym zrobiłam delikatny makijaż i byłam gotowa.
Zeszłam na dół a tam już siedział mój tata.
-Wybierasz się gdzieś dzisiaj ? –spytał tata
-Eee… no tak jadę z Zaynem na ten bankiet
-Aha… no to jedziemy razem tak się składa
-No co ty serio ? myślałam że ty nie jedziesz –powiedziałam
Po chwili podjechał samochód więc wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do czekającego już samochodu.  Tam był już Liam, Weronika, Lou, Elka, Niall i Harry.
-Hej –powiedziałam
-Hej –odpowiedzieli z uśmiechem
Potem już  gadaliśmy o wszystkim i o niczym ojciec siedział  na przodzie więc czułam się swobodnie.  Pojechaliśmy jeszcze po Malika po 10 min limuzyna się zatrzymała czekaliśmy chwilę. ale po chwili drzwi się otworzyły i wszedł Zayn.
-Cześć wszystkim, hej Kochanie –powiedział po czym mnie delikatnie pocałował
-Hej, Hej –odparliśmy. Limuzyna znów zaczęła jechać a my rozmawialiśmy sobie w najlepsze. Po 20 min limuzyna się zatrzymała i po kolei z niej wysiedliśmy. Liam i Lou chwycili swoje dziewczyny za rękę natomiast Zayn położył rękę na mojej tali i poszliśmy do środka.
-Zawsze musisz być inny ? –szepnęłam mu na ucho
-Zawsze –powiedział i pocałował mnie w policzek i wtedy poczułam pełno fleszy zwróconych na nas.
Po chwili byliśmy już w środku. Wszyscy mieliśmy jeden stolik z liczbą 69 a Hazza siedział cały podjarany.  Gadaliśmy między sobą ale też słuchaliśmy tego co mówili ludzie obsługujący tą impreze.
-idziesz ze mną na zewnątrz na chwilę –spytał Zayn
-Ok –powiedziałam po czym Malik chwycił mnie za rękę i poszliśmy na taki duży balkon.
-Lepiej dzisiaj niż na poprzednim bankiecie? –spytał paląc sobie papierosa
-Tak –powiedziałam
-No to dobrze –odparł i mnie przytulił. Po dłuższej chwili wróciliśmy  do środka.

Ok 1 wszyscy w końcu zaczęli się zbierać i mój tata też postanowił że spadamy więc chłopcy pożegnali się ze swoimi znajomymi i poszliśmy do naszej limuzyny. Weszliśmy i każdy od razu zasnął tylko ja z Malikem jakoś nie.
Położyłam głowę na torsie Zayna i czułam jak jego serce bije.
-Kochanie może dzisiaj też zostaniesz u mnie co ?
-No nie wiem, nie wiem –powiedziałam
-To się zastanów –powiedział i delikatnie musnął moje usta
-Pamiętasz że miałeś być moim uległym przez jeden dzień ?
-Pamiętam , możemy zacząć od teraz –powiedział i zaczął mnie namiętnie całować.
-Ogarnijcie się –odparł Harry podnosząc głowę…
Tak jak powiedział tak zrobiliśmy po 30min każdy był już rozwieziony do domu. Teraz pojechaliśmy do Zayna oznajmiłam tacie że śpię u niego. On sam stwierdził że to nie jest żadna nowość i że nie dziwi się że się do niego na dobre nie przeprowadziłam.
U Zayna przebrałam się tylko w koszulkę Zayna i od razu poszliśmy spać byłam tak strasznie zmęczona ze nawet nie chciało mi się nic.


Siemanko ;) 
W końcu rozdział :) 
Piszcie jak wam się podoba liczę na wasze komentarze kochani :) 

 

niedziela, 22 września 2013

Rozdział 20


Obudziłam się po 10 Zayna już przy mnie nie było wstałam z łóżka i zeszłam na dół. Malik robił śniadanie. Wyglądał tak sexowinie że nie mogłam się na niego napatrzeć.
-Hej kochanie –powiedziałam po czym do niego podeszłam i dałam mu buziaka w policzek
-Hej –odparł i uśmiechnął się do mnie natomiast ja usiadłam na blacie i patrzyłam na mojego gotującego chłopaka.
Po dłuższej chwili siedzieliśmy już przy stole i szamaliśmy śniadanie przygotowane przez Mulata. Była to pyszna jajecznica i sok pomarańczowy. Po prostu coś co uwielbiałam.
Siedzieliśmy tak rozmawiając i śmiejąc się. Ok 13 przyszli chłopcy oraz Asia, Weronika i Elka chcieli zabrać nas na gokarty bez chwili zastanowienia zgodziliście się.  Podzieleni na dwa samochody udaliście się całą grupą na tor.
-Nawet nie wiecie jak się cieszymy że wy znów jesteście razem –rzekł Liam
-No nie wiemy –powiedział Zayn i chwycił cię za rękę.
-Bardzo, bo wy stworzeni dla siebie jesteście. –oznajmił Hazza
-Wow. I ty to mówisz –rzekł Niall
-Tak ja to mówię. Tak jakby Gosia nie była  z Zaynem to chciałbym być z  nią ale jest Malik i cieszę się że są razem –oznajmił.
Po 30 min jazdy z tymi downami dojechaliśmy na miejsce. Wysiedliśmy z samochodów i od razu udaliśmy się do środka. Przebraliśmy się w specjalne stroje po czym ruszyliśmy na tor . podzieliliśmy się na 3 grupy po czym każdy udał się na swój blok startowy.
Zabawa była niesamowita już po 2 godzinach każdy z was nie chciał zakończyć zabawy.
-A może zróbmy takie zawody w dwójkach –zaproponował Hazza
-No czemu nie –odparł Louis.
Potem podzieliliśmy się na dwójki ja ścigałam się z Zaynem, Liam z Weroniką, Asia z Hazzą Lou z Elką a Niall z swoją przyjaciółką z Irlandii która go odwiedziła.
-Gosia jak wygram jesteś moją uległą –oznajmił Zayn
-Pff… ale nie wygrasz. A jak ja wygram to co ? –spytałam
-To ja będę twoim uległym –oznajmił i delikatnie musnął twoje usta.  Potem zasiadłam za kółkiem swojego gokarta i czekałam za startem.
Wyścig z Zaynem był bardzo zacięty w sumie żadne z nas nie wiedziało do końca które wygra , ale to ja, ja przekroczyłam linię mety pierwsza.
-Ha ha wygrałam, wygrałam a ty nie –śmiałam się z Malika na co on tylko podszedł do mnie i zaczął mnie delikatnie całować a reszta krzyczała „Gorzko, gorzko”  
Po gokartach pojechaliśmy jeszcze z nimi na pizze.
Dzień minął świetnie jak zawsze z resztą z nimi. Wróciłaś do domu Malika dziś również postanowiłaś zostać u niego. Ok 24 poszliście do sypialni Zayna położyliście się na łóżku, popieściliście troszkę nawzajem po czym zasnęłaś wtulona w Malika.




Hej.
 Przepraszam znów długo mnie tu nie było, ale zrozumcie szkoła jestem w 1 Technikum a tam trzeba dużo się uczyć :/ 
Jak się wam podobał Rozdział liczę na wasze komentarze :D